Aktualności

Hipner: Wierzę, że mój zespół jest w stanie wygrywać 27 lut

Hipner: Wierzę, że mój zespół jest w stanie wygrywać

27 lut 2026 08:51

Przed dzisiejszym meczem z Puławami rozmawialiśmy z trenerem piłkarzy ręcznych Zagłębia, Jarosławem Hipnerem.

Mężczyźni

Trenerze, za Wami już kilka spotkań w 2026 roku — między innymi z drużynami z Płocka i Kielc. Co można powiedzieć o dotychczasowych meczach w Waszym wykonaniu?

Za nami spotkania z zespołami z Kielc, Płocka i Ostrowa. Oczywiście mecze z dwoma pierwszymi rywalami należą do tych, w których wiemy, że różnica poziomów jest bardzo duża. To jednak nie oznacza, że jakakolwiek drużyna wychodzi na parkiet, żeby się podłożyć. Zdarzają się mecze, w których wynik nie jest bardzo wysoki, ale mimo wszystko kończą się porażką. Jeśli chodzi o spotkanie z Ostrowem, to sami jesteśmy sobie winni — nie wykorzystaliśmy aż czternastu stuprocentowych sytuacji. Gdybyśmy byli skuteczniejsi, moglibyśmy wygrać, mimo że ostatecznie przegraliśmy pięcioma bramkami.

Podczas ostatniego meczu w Kielcach, mimo wysokiej porażki, Zagłębie momentami prezentowało się naprawdę dobrze. Co możemy powiedzieć o tym spotkaniu?

Komuś może się wydawać, że dwa dni po meczu z Veszprem, Magdeburgiem czy Barceloną drużyna może być zmęczona. Warto jednak pamiętać, że za takimi zespołami stoją ogromne sztaby ludzi, którzy dbają o to, aby zawodnicy byli gotowi do kolejnego spotkania nawet po tak krótkim czasie. Na pewno były fragmenty, w których prezentowaliśmy się dobrze — zarówno jako drużyna, jak i indywidualnie kilku zawodników pokazało się z dobrej strony. Punktów jednak z tego nie ma, a kibice przede wszystkim oczekują właśnie punktów. Ja również tego oczekuję od zespołu, podobnie jak sami zawodnicy wymagają tego od siebie.

Dla młodych zawodników gra przeciwko takim klubom to chyba coś wyjątkowego — mierzyć się z drużynami pokroju Wisły czy Industrii, gdzie występują reprezentanci wielu silnych kadr narodowych?

Wisła i Industria to jedne z najlepszych klubów w Europie i na świecie — stali uczestnicy Ligi Mistrzów, a nawet turniejów Final Four. Jeśli chodzi jednak o nasz zespół, nie do końca zgodzę się z opinią, że jesteśmy bardzo młodą drużyną. Poza Jakubem Świtałą pozostali zawodnicy trenują i grają z nami już od kilku lat. Dla Kuby taka rywalizacja jest jednak czymś wyjątkowym — jeszcze rok temu mógł oglądać tych zawodników w telewizji i zapewne marzył o możliwości rywalizacji z nimi. To było i nadal jest dla niego duże przeżycie, a jednocześnie pokazuje on w takich starciach duży charakter na parkiecie.

Przed Wami mecze z drużynami, które wydają się być w zasięgu Zagłębia — począwszy od starcia z Lotto Puławy, określanego jako spotkanie „za sześć punktów”, a tak naprawdę mecz o wszystko w końcówce sezonu.

Chciałbym, żeby mecz z Lotto nie był loterią, tylko żebyśmy po prostu go wygrali. Zawsze powtarzam, że w tej lidze można wygrać z każdym — może poza Kielcami i Płockiem. Udowodniliśmy to w ubiegłym sezonie, wygrywając między innymi z drużynami z Gdańska czy Zabrza, mimo że wielu ekspertów z góry skazywało nas na porażkę. Tego sezonu nie rozpoczęliśmy dobrze, a późniejsza plaga kontuzji na przełomie października i listopada również miała duży wpływ na wyniki, przez co kolejne mecze nam uciekały. W kilku spotkaniach przegrywaliśmy pechowo jedną bramką. Nie chcę jednak gdybać, co by było, gdyby potoczyły się inaczej — moglibyśmy dziś być w zupełnie innym miejscu w tabeli. Przed nami jednak jeszcze dziesięć spotkań i musimy przełożyć to na punkty, bo wiemy, że potrafimy grać dobrze. Do meczu z Puławami podchodzę tak samo jak do każdego innego. Nieważne, z kim gramy — chcemy wygrywać i zdobywać punkty.

Co możemy powiedzieć o najbliższym rywalu? To przecież zespół, który przez ostatnie lata należał do ligowej czołówki, a problemy wewnątrz klubu sprawiły, że dziś — podobnie jak Wy — walczy o utrzymanie w ORLEN Superlidze.

Dzisiejsze Lotto Puławy to już zupełnie inna sytuacja niż jeszcze niedawno. Na szczęście dla rozgrywek klub w ostatniej chwili znalazł sponsora i mógł przystąpić do sezonu. Drużyna została zbudowana bardzo późno, bo niemal do końca nie było wiadomo, czy w ogóle wystartuje w lidze. Mimo podobnego dorobku punktowego jak nasz, Puławy mają w wyjściowym składzie kilku bardzo niewygodnych zawodników — Racoteę, Łyżwę czy Działakiewicza, który ocierał się o reprezentację. To tylko część graczy wnoszących dużą jakość do zespołu. Słabiej wygląda natomiast kwestia zmienników i właśnie ten element powinniśmy w piątek wykorzystać.

Po Puławach kolejne dwa bardzo ważne mecze — wyjazd do Legionowa i spotkanie ze Stalą Mielec u siebie. Trudno nie odnieść wrażenia, że w tych starciach przede wszystkim trzeba zdobywać punkty.

Nasza liga pokazuje, że potrafi być bardzo zaskakująca. Niektóre zespoły wygrywają mecze, mimo że wcześniej były skazywane na porażkę. Jak już wspomniałem, przed nami dziesięć spotkań, w których teoretycznie można zdobyć trzydzieści punktów. Wierzę, że mój zespół — zawodnicy noszący herb Zagłębia Lubin — są w stanie wygrywać. Ile tych zwycięstw będzie? Trudno dziś powiedzieć. Ja w nich wierzę, ale oni sami również muszą jeszcze mocniej uwierzyć w siebie i wrócić do gry, jaką prezentowali w ubiegłym sezonie. Musimy częściej stawiać kropkę nad „i”, a to oznacza większe zaangażowanie i pełne skupienie na realizacji swoich zadań.