Wpisy

Można? Można!

Są takie mecze, kiedy nawet po przegranej można zebrać pochwały. Do takich meczów można z pewnością zaliczyć nasze dzisiejsze spotkanie w Płocku. Nasi zawodnicy postawili Orlen Wiśle Płock poprzeczkę bardzo wysoko, a wicemistrzowie Polski spotkanie rozstrzygnęli dopiero w końcówce.  Nafciarze kontra miedziowi 31:27 (14:13). Dzięki z walkę!

Lubinianie zagrali jeden z lepszych meczów przeciwko Wiśle w ostatnim czasie, choć początek nie zapowiadał emocji. Taki jednak w Orlen Arenie w Płocku były. Zaczęło się od 6:3 i 9:6. Trener Jaszka zapowiadał jednak walkę na tle renomowanego rywala i tak też było. Była walka, która przekładała się na wynik. Miedziowi nie spuścili głów i jeszcze przed przerwą doprowadzili do remisu po 12. Do szatni Zagłębie schodziło przegrywając bardzo nieznacznie, bo jedną bramką – 13:14.

W drugiej połowie podopieczni Bartłomieja Jaszki i Jarosława Hipnera grali z wicemistrzami Polski, jak równy z równym, mało tego wyszli na prowadzenie i grali naprawdę bardzo dobre zawody. Miedziowych w ofensywie napędzało trio: lider klasyfikacji strzelców Arkadiusz Moryto oraz Mikołaj Szymyślik i Tomasz Pietruszko. Ten ostatni oprócz czterech zdobytych bramek był bardzo często faulowany, z czego miedziowi rzucali aż trzy rzuty karne. Czas uciekał, ale to nafciarze musieli się denerwować. Jeszcze pięć minut przed końcem utrzymywał się wynik remisowy 25:25 i zapachniało sensacją. Pomimo wielkiej woli walki i prawdziwego charakteru wojownika miedziowi musieli uznać wyższość wicemistrzów Polski i drużyny, która prezentuje nasz kraj w rozgrywkach Ligi Mistrzów.

Orlen Wisła Płock – MKS Zagłębie Lubin 31:27 (14:13)

Orlen Wisła: Wichary, Borbely – Ivić 7, Źabić 6, Ghionea 5, T. Gębala 3, Krajewski 3, Mihić 2, Obradović 1, Olkowski 1, Piechowski 1, Tarabochia 1, Duarte, M. Gębala.

Zagłębie: Skrzyniarz – Moryto 11, Szymyślik 6, Pietruszko 4, Dudkowski 2, Stankiewicz 2, Kużdeba 1, Mollino 1, Dawydzik, Mrozowicz, Pawlaczyk, Sroczyk.